____________ CWWC 2009 ____________

Hansi @Bodensee - relacje z CWWC 2009.

Cwwc 2009 - 2 Dzień

 
Dziś możemy nareszcie coś zrobić.
W Warszawie jest jeszcze ciemno. Moje przeczucie mówi mi, że jest jeszcze przed 10, a więc środek nocy. Zabieramy się do śniadania. Jesteśmy na pewno pierwszymi i jedynymi osobami, które się o tej godzinie już obudziły.
Dziś dojeżdża do nas Nicole, więc Ironmichl chodzi uśmiechnięty od ucha do ucha i spogląda cały czas na zegarek. O tej godzinie nie jestem jeszcze w stanie nic przeczytać i z ledwością przełykam śniadanie. Punktualnie co do minuty nadjechał nasz mały VW Beetle i znowu lecimy przez miasto.
Arek wyjaśnia mi, że jeśli utrzymujesz prędkość powyżej 130 km/h, wtedy żaden fotoradar nie zrobi zdjęcia i w ten oto sposób przedzieramy się przez miasto, na lewo, na prawo, środkiem, po prostu mkniemy gdzie się da. Gdzieniegdzie jakaś dziura w asfalcie zmusza do zmniejszenia prędkości, ale potrzebujemy chwilki żeby wejść znów na obroty i znowu wskazówka prędkościomierza wskakuje na górę.

Jesteśmy przed halą. Mówię do Arka, że bardzo dobrze prowadził auto, on jakby czytał w moich myślach, zapytał sie, czy zamawiamy polsko-turecki Kebab.

Plątanina głosów i muzyka przenika przez nas przy wejściu. Wow, tu dopiero się dzieje. Chyba połowa polskiego forum internetowego przyszła z wizytą. Co za radość. Tu i tam słyszę strzępki słów, które znajomo brzmią. No tak, przecież jesteśmy w Polsce.
Cała drużyna pilnie glinkuje, zdejmuje folię z opakowań i testuje produkty. Cudowny obrazek.

"Dzień dobry" ha, co się dzieje. Wystarczyło, że pierwsza osoba podała mi rękę i już załapałem, jak brzmi polskie pozdrowienie na powitanie. Robimy rundę w koło hali i podajemy sobie wszyscy ręce. Można się od razu poczuć jak w domu.

Oj, samochody są źle zaparkowane. Wieczorem zaznaczyliśmy miejsca i chcieliśmy, żeby stały maska w maskę. Tak więc każdy dostaje kluczyk i przestawiamy auta.

Tak, najpierw oglądamy sobie wszystkie samochody. Wczoraj mieliśmy już okazję spojrzeć na niektóre wozy i zauważyliśmy, że kilka z nich ma całkiem spore uszkodzenia na masce.
Lampy są ustawione.

Na pytanie, "czy po naszym zabiegu na samochodzie nie ma być ani jednej najmniejszej nawet ryski, czy może mamy osiągnąć tylko dobry stan, ale za to oszczędzić lakier?" odpowiedź była natychmiastowa.
W tym krótkim czasie i tak nie byłoby to możliwe, a my mamy w planie jeszcze coś większego.
Każde pole zostanie później zmierzone i stworzona dla niego tabela, w której będą zapisane wszystkie dane. Proszę jeszcze o chwilę cierpliwości, nawet jeśli to wszystko jest dość obszerne.

Organizowaliśmy już podobne spotkania, ale to co będziemy robić tu, przekracza dalece moje najśmielsze wyobrażenia.

We wszystkich narożnikach każdy coś robi. Kawa sączy się z maszyny i już po chwili oczy mogą powiedzieć więcej niż można wyrazić słowami. Człowiek cieszy się po prostu i szanuje drugiego współtowarzysza. Stanowimy całkiem dużą drużynę.

Pierwszy samochód zostanie przygotowany do woskowania. Biorę do ręki Makitę, średnią gąbkę oraz lekko ścierną pastę do polerowania firmy Koch Chemie.
Zdziwione spojrzenia, padają też pierwsze pytania, dlaczego używasz takiej prędkości?

 

Wyjaśniamy, że chcemy oszczędzić nieco lakier i dlatego w pierwszej rundzie przejedziemy tylko lekko po całym aucie. Nie są to samochody pokazowe lecz auta, które są w stałym użyciu i często wyjeżdżają na trasy. Dużo się więc od nich wymaga i możliwe, że będzie trzeba je wkrótce znowu polerować. Dlatego nie ma sensu teraz z dużą siłą i w wysokiej temperaturze szarżować po lakierze, bo chcemy, żeby go jeszcze trochę zostało. Duże defekty usuwane są pastą do polerowania firmy Koch i Riwax i już po chwili pierwsza maska ma za sobą jeden z etapów. Teraz Michl rozprowadza cienką warstwę nowego środka Festool Shinex po lakierze. Później nałoży jeszcze większą ilość środka.

Teraz do akcji wkroczyła Moni. Jej zadaniem było użycie gąbki firmy Koch wraz z nową pastą zabezpieczającą przed powstawaniem hologramów na lakierze. Na tym etapie prac widać zdumione twarze wszystkich obecnych i pojawia się pytanie "Flex? Co to jest?"

Moni w badeńskim (południowo niemieckim) dialekcie wyjaśniała cierpliwie jak i co się tym robi. Potakujące głowy gości upewniły mnie, że zrozumieli. Tak więc Moni nie potrzebowała już więcej tłumacza. Mimo wszystko Metys jednak nadal pozostawał przy jej boku i w każdej chwili służył pomocą.
W sumie zawsze był pod ręką ktoś, kto mógłby w razie czego coś przetłumaczyć. Dlatego w tym miejscu chciałbym jeszcze raz pięknie podziękować wszystkim tłumaczom i Metysowi za jego duże zaangażowanie. Naprawdę bardzo miły chłopak. Moni dała mu nawet Flex na jedną rundę, żeby mógł się sam przekonać, jak dobra jest ta maszyna. Z drugiej strony maszynę orbitalną trzeba po prostu lubić. Ona całkiem inaczej wibruje w ręku, tak więc Metys oddał ją Moni bardzo chętnie.

Arek znów dotrzymał słowa i naprawdę zorganizował DJ'a. Myślałem, że żartuje, ale trzeba oddać mu honor.

Tu organizujemy odebranie z lotniska Nicole. Najłatwiej zrobić plakat.

Moje pytanie o muzykę zostało skwitowane kiwnięciem głowy i teraz to dopiero byłem ciekawy.

Czy w hali zapanuje naprawę natychmiastowo spokój, gdy zabrzmią Deep Purple? Nie, duża pomyłka. Było całkiem inaczej. Masa pulsowała w takt muzyki i to wszystko tłumaczyło.
Szkoda. Byliśmy tak pochłonięci pracą, że nie byliśmy w stanie zauważyć nawet wszystkich gości. Na czarno ubrani ludzie opanowali całą salę, bo Arek zadbał o taką ilość koszulek, że starczyło dla wszystkich. Poczuliśmy się jak wielka rodzina.

Pierwsze maski były już skończone, gdy po całej hali rozszedł się zapach świeżej pizzy i kebabów. O jak wspaniale mieć pełne ręce jedzenia. Dziewczyny z firmy Arka zorganizowały wszystko naprawdę bardzo dobrze. Ani razu nie trzeba było czekać na czyste naczynia. Zawsze wszystko było gotowe na czas. Także im chciałbym teraz bardzo podziękować.

Maski zostały podzielone na cztery części.

Teraz można już rozprowadzić Pre Cleaer. W tym przypadku też są różnice, ale wrócimy do nich później w jednej liście.
Z waszą pomocą wydrukowaliśmy i olaminowaliśmy sobie na początku wszystkie instrukcje, dzięki czemu Nikole stojąc obok mogła nam je czytać na głos.
Tylko tyle na początek, nigdy więcej Cleaner'a firmy Collinite.
Każy Cleaner został nałożony czystą gąbką, a następnie przy zachowaniu zaleceń producenta usunięty również świeżymi mikrofibrami. Przechodzimy do woskowania.


Poniżej znajduje się zestawienie użytych wosków. Dojdzie do tego jeszcze tabela z wszystkim szczegółowymi danymi.

 

Aristoclass Auto Nr. 5 Rejestracja (symbol) ABC 11

Autoglym High Definition Wax Special-Auto Nr. 8 Kennzeichen W 1 ABC

Caramba Carnauba Edel Wachs Auto Nr. 7 Kennzeichen ABC 14

Chem. Guys 50/50 Auto Nr. 1 Kennzeichen ABC 8

Chem.Guys Black Pearl Auto Nr. 2 Kennzeichen ABC 7

Chem.Guys E-Zym Paste Wax Auto Nr. 4 Kennzeichen ABC 16

Chem.Guys Hardcore Paste Wax Auto Nr. 6 Kennzeichen ABC 9

Collinite # 476 Auto Nr. 6 Kennzeichen ABC 9

Collinite # 915 Auto Nr. 7 Kennzeichen ABC 14

Dodo Blue Velvet Auto Nr. 2 Kennzeichen ABC 7

Dodo Orange Crush Auto Nr. 3 Kennzeichen ABC 12

Dodo Purple Haze Auto Nr. 1 Kennzeichen ABC 8

Dodo Supernatural Auto Nr. 3 Kennzeichen ABC 12

Meguiar´s # 16 Special-Auto Nr. 8 Kennzeichen W 1 ABC

Meguiar´s Deep Crystal Step 3 Auto Nr. 4 Kennzeichen ABC 16

Petzoldt´s Premium Auto Nr. 5 Kennzeichen ABC 11

Poor Boys Natty´s Paste Wax Auto Nr. 4 Kennzeichen ABC 16

R222 100% Carnauba Wax Auto Nr. 5 Kennzeichen ABC 11

R222 Concours Auto Nr. 5 Kennzeichen ABC 11

Sonax Auto Nr. 3 Kennzeichen ABC 12

Swizöl Concorso Auto Nr. 7 Kennzeichen ABC 14

Swizöl Crystal Rock Auto Nr. 6 Kennzeichen ABC 9

Swizöl Mystery Auto Nr. 1 Kennzeichen ABC 8

Swizöl Onyx Auto Nr. 2 Kennzeichen ABC 7

Swizöl Saphir Auto Nr. 7 Kennzeichen ABC 14

Wolfgang Fuzion Estade Wax Special-Auto Nr. 8 Kennzeichen W 1 ABC

Zymöl Carbon Auto Nr. 2 Kennzeichen ABC 7

Zymöl Concours Auto Nr. 4 Kennzeichen ABC 16

Zymöl Destiny Auto Nr. 1 Kennzeichen ABC 8

Zymöl Glasur Auto Nr. 3 Kennzeichen ABC 12

Zymöl Titanium Special-Auto Nr. 8 Kennzeichen W 1 ABC

Zymöl Vintage Auto Nr. 6 Kennzeichen ABC 9


Taaak, to było wspaniałe uczucie.

Dwa kolejne samochody dotarły dopiero w niedzielę.
Arek zajął się pilnie pomiarami, ale dane pojawią się jeszcze później.

W dwójkę jest po prostu przyjemniej.

Mamy tak dużo zapisanych kartek, że trzeba je najpierw posegregować, ale właśnie się do tego zabraliśmy.

Dzień zaczął się w prawdzie słonecznie, ale teraz było już widać czarne chmury na horyzoncie i za chwilę przez Warszawę przeszła burza z oberwaniem chmury.

Ale to nieważne, bo my i jesteśmy w suchym miejscu i mamy pod dostatkiem jedzenia i picia.
Teraz samochody zostały wyprowadzone na zewnątrz, bo potrzebujemy miejsca na następne. Cóż na dworze znów leje jak z cebra.

Jakiś silny grzmot przeszedł przez halę. Mylący dźwięk.

Tym miłym autkiem też się zajmiemy, więc najpierw mierzymy i trochę się przygotowujemy.

Metys umył i wyglinkował Prosiaka już wcześniej.

Można było przejść od razu do oklejania.

Teraz Michl mógł wyjąć swoją magiczną skrzyneczkę i dać lekcję dotyczącą defektów lakieru oraz ich napraw. Otoczony ludźmi w czarnych koszulkach majsterkujący Michl wyjaśniał po kolei wszystko co robił.

Arek odłożył swój sprzęt mierzący i znów zaczął organizować coś do jedzenia. Twierdzi, że dobrze pracować można tylko wtedy, gdy ma się pełny brzuch.

Do tego czasu zebraliśmy już tyle wrażeń, że nie da się ich wszystkich opisać słowami. To trzeba po prostu przeżyć. Na około nas były same pomocne i przyjazne osoby, tak że przestał liczyć się już tylko sam test wosków, ale impreza stała się spotkaniem dwóch narodowości. Po prostu doskonale. Do tej chwili zrobiliśmy już ponad 1600 zdjęć. Nicole, Arek i wiele innych osób tylko cały czas pstrykali i pstrykali i myślę, że jak wszystko podliczymy to będziemy mieć na koniec dużo ponad 3000 fotek.

Porsche miał lakier w bardzo dobrym stanie, ale można było znaleźć też kilka głębokich rys. Ten samochód też będzie używany na codzień, więc pozostajemy wierni naszej kombinacji past polerskich i gąbek.

Teraz może nam też pomóc przedstawiciel firmy Zymol. On też chciał wypróbować Flex'a.

W tak zwanym między czasie dowiedzieliśmy się skąd przyjechali goście. Jedni z Gdańska i byli w drodze już od 4 rano. Inni zaś z Katowic i zostaną na noc. Niesamowite z jakim oni zafascynowaniem tu przybyli. Szkoda, że mamy za mało czasu na dłuższe rozmowy, ale to się jeszcze kiedyś nadrobi.
Tutaj pierwsze zdjęcia po deszczu, już po nałożeniu były niespodzianki.

Jest już późno. Ten dzień był naprawdę długi. Mimo wszystko pociągniemy pracę nad Porsche jeszcze o kawałek.

Przedstawiciel firmy Zymöl, który też jest bardzo miłym chłopakiem, poprosił nas, żeby pozwolić mu nanieść HD Cleans, ponieważ już dawno świerzbiły go do tego palce. Tak więc wziął Shinex'a i przejechał nim rundę tak jak i ja to robię przy użyciu maszyny.


Najpiękniejsze było to, że wszyscy robili wszystko i nikt się nie powstrzymywał od pracy. Nawet właściciel Porsche zakasał rękawy.
Teraz nałożyliśmy Vintage i byliśmy bardzo ciekawi efektu.
Była już godz. 20:00. A my nie chcieliśmy wracać jeszcze do hotelu. Arek chciał pokazać nam trochę miasta. Postanowiliśmy więc pojechać do hotelu i się przebrać. Ciężko było pożegnać się z halą, ponieważ dzień był super, ale jutro jest następny. Arek przyjechał świeżo po prysznicu i próbował robić nam konkurencję. Arek... to nie wystarcza, lepiej daj spokój.

Arek zawiózł nas do ładnego i przytulnego lokalu z polskimi specjalnościami. Była już prawie 22:00, ale mieliśmy szczęście i dostaliśmy jeszcze coś do jedzenia. Jedzenie było po prostu pyszne, a wypad bardzo przyjemny.

Ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Prosto po jedzeniu Arek zaprowadził nas do kafejki Wedla, żeby spróbować kilka przysmaków. O rany, gdyby było więcej miejsca w brzuchu.

O północy wróciliśmy do hotelu, żeby tam wypić jeszcze małego rozchodniaczka.
Ten dzień był po prostu nie do opisania. Poznaliśmy tylu miłych ludzi, przyjemność bez końca i nie byliśmy już dla siebie nieznajomymi.
Nie byliśmy jeszcze zmęczeni, ale postanowiliśmy położyć się spać, ponieważ już wkrótce znowu będzie trzeba wstać.