____________ CWWC 2009 ____________

Hansi @Bodensee - relacje z CWWC 2009.

Cwwc 2009 - 4 Dzień

Nasza wizyta w Polsce powoli dobiega końca.
Kolejny raz bardzo wcześnie rano jemy śniadanie. Nie, to po prostu nie jest mój czas.
Zdecydowanie jestem śpiochem, a nie rannym ptaszkiem.
Na powitanie kiwam tylko głową (tylko na tyle mnie stać) i z pełną tacką szybko znikam, siadając gdzieś na wolnym miejscu.

Te ostatnie dni były pełne wrażeń i trzeba najpierw wszystko "przetrawić" i jeszcze raz przemyśleć.
Oglądając wieczorami zdjęcia na laptopie, dopiero można sobie uświadomić, jak wiele wydarzeń przegapiliśmy, koncentrując się na masce samochodu.

Pierwsze walizki są już spakowane. Arek nas odebrał i w planie mamy zwiedzanie miasta.
Nie muszę więcej wspominać o tym gdzie znajdziemy miejsce do parkowania. Jesteśmy koło dworca.

Może być, że jestem jeszcze zmęczony i źle widzę, ale chyba jednak to coś stoi naprawdę bardzo krzywo.

Tak zdecydowanie stoi krzywo, bo wypiciu kawy, nadal wygląda tak samo.

Na początek zwiedzamy jeden z dużych centrów handlowych, wow, to naprawdę jest coś dużego.

Akurat zauważyłem tę tablicę (mapę) i zobaczyłam, że Warszawa znajduje się dokładnie w centrum Polski.

Pałac Kultury i Nauki.

Oczywiście idziemy na górę. Na szczęście wiedziałem już wcześniej, że jest tam winda.
W końcu był to kiedyś drugi co do wysokości budynek w Europie.
Z platformy na wysokości 114 metrów rozpościera się wspaniały widok.
W całości Pałac ma 230 m i znajduje się w nim 3288 pokoi.

Jaki piękny widok.

W oddali widać Wisłę.

Po prostu wspaniale.

Teraz wypadałoby usiąść na chwilę i coś wypić.
Arek jak zwykle polecił knajpkę, w której można też przy okazji "zapolować" na coś słodkiego.

Niebo jest dziś naprawdę piękne i pogodne. Przerwa - to jest dokładnie coś dla mnie.

Głód daje o sobie znać, więc wykorzystujemy czas, aby coś przekąsić.

Wujku Tommi, zobacz, czy nie są to pyszne Hamburgery?

Rozmawiamy sobie o wszystkim, co się wydarzyło, o woskach, połysku, trwałości itd. Bo przecież było kilka niespodzianek.
Czas minął jak z bicza strzelił. Musimy wrócić do hotelu, żeby zabrać bagaże i dalej już jedziemy prosto do firmy Arka. A następnie na halę, żeby jeszcze raz obejrzeć Porsche i spakować resztę rzeczy.

Jest 16, nasz samolot ma boarding o 16.50, tak więc trzeba powoli mówić do widzenia. Musimy się pożegnać z tymi wszystkimi miłymi dniami, podczas których spotkało nas tyle serdeczności i tak miło nam się wspólnie pracowało. Polsko - niemieckie forum pielęgnacji samochodów wreszcie się spotkało i zostanie na zawsze w naszej pamięci.

Przybyliśmy na lotnisko, a na horyzoncie znów pojawiły się ciemne chmury.
Kontrola bezpieczeństwa. Przez to musimy przejść
Nie, ja nic nie schowałem pod koszulką, brzuch jest prawdziwy. Przez to dobre jedzenie w Polsce mam teraz 3 kg nadwagi.
On patrzy jednak na moje żyły, które poddawane działaniu kroplówki przez 20 lat, wyglądają teraz jak żyły ćpuna, więc zaraz będę jeszcze raz dokładnie sprawdzany. Ale powiedziałem, że to wszystko, przez te smaczne pierogi i przepuścili nas dalej.

Patrzę na plac do kołowania, leje jak z cebra, a do tego grzmi i błyska. Naszego samolotu jeszcze nie ma. Godziny mijają tu trochę inaczej.

Nareszcie siedzimy w samolocie. Wyglądam przez okno i nie widzę już deszczu. W Warszawie wcale nie padało. To były łzy szczęścia wszystkich przyjaznych uczestników.
Nigdy nie zapomnimy tej serdeczności, przyjaźni i zabawy, których doświadczyliśmy w Polsce.

Teraz gdy jeszcze raz myślę o tym wydarzeniu, wiem, że Arek wcale nas nie potrzebował. Sam poradziłby sobie równie dobrze. Chodziło raczej o to by razem prowadzić dwa fora o pielęgnacji samochodów, czyli o polsko-niemiecką przyjaźń. Celem było pobicie rekordu, jedno zadanie, różne narody i to osiągnęliśmy.
W tym miejscu chciałbym więc jeszcze raz w imieniu całego Fahrzeugpflegeforum wszystkim serdecznie podziękować.
I już cieszę się na każde polskie nazwisko, które pojawi się na naszym forum, a my was również będziemy odwiedzać.
Mieliśmy okazję przeżyć niesamowite dni pełne wrażeń i dla każdego kto zna historię Warszawy z II wojny światowej może być zadziwiające, jak mili i serdeczni byli dla nas jej mieszkańcy.
Dodatkowym aspektem było też podarowanie przychodów z wosków w imieniu Fahrzeugpflegeforum na różne organizacje.

Arek bez twojej pomocy to wszystko nie byłoby możliwe i sądzę, że nie da się tego też tak szybko powtórzyć, dlatego jeszcze raz piękne dzięki dla całej twojej drużyny.

                                

i również bardzo ważny gość.

Dziękuję za wszystko, Team Edyta, Renata i Metys za tłumaczenie.


Pozdrowionka Bodensee